Notowanie miedzi, które od tygodnia tkwiły w wąskiej konsolidacji, w czwartek 22 grudnia mocniej ruszyły do dołu. Czynników stojących za takim spadkiem było kilka.

Po pierwsze, na rynkach globalnych wzrosła awersja do ryzyka, co widać w nieco mocniej wybrzmiewających ostatnio obawach o trwałość hossy AI, a co 22 października materializuje się  w postaci spadków na światowych rynkach akcji.

Po drugie, wzrosły zapasy miedzi w magazynach LME, co łagodzi obawy o podaż miedzi.

I po trzecie, maleją rynkowe obawy o amerykańskie cła na rafinowaną miedź, które miałyby uzupełnić obowiązujące obecnie cła na część produktów z miedzi. Ta kwestia prawdopodobnie rozstrzygnie się po wyborach połówkowych w USA. Jeżeli faktycznie te nowe cła na miedź finalnie nie zostały wprowadzone to uwolniłby to jej zapasy, które były gromadzone w obawie przed wprowadzeniem ceł.

Sytuacja na wykresie dziennym COPPER, po dzisiejszym spadku, wskazuje na zarysowującą się przewagę sprzedających, co może zapowiadać dalsze spadki w ramach zapoczątkowanej jeszcze we wrześniu korekty. Co zresztą już w wakacje sugerowały negatywne dywergencje wskaźników z wykresem.

Wykres dzienny COPPER po tym jak wcześniej znalazł się poniżej 50-dniowej średniej, teraz przebił lokalne minima z początku miesiąca, a także linię łącząca dołki z marca i września br., a także inną linię wsparcia poprowadzoną po dołkach z czerwca i września.

Teraz najbliższe wsparcie to wrześniowy dołek na 6,3618, ale bardziej realna wydaje się nieco głębsze cofnięci, bo aż do strefy 6,1660-6,2690, jaką tworzy ponadroczna linia trendu wzrostowego oraz 200-dniowa średnia.